Autor analizy: Tomasz Bojanowski

Przedmiotem analizy jest tzw. ustawa o obrocie ziemią rolną, która została zatwierdzona przez ukraiński parlament 31 marca 2020 r., następnie podpisana przez prezydenta 28 kwietnia. Wynika z niej, że w 2021 roku rynek ziemi na Ukrainie zostanie otwarty, ale tylko częściowo. Przez pierwsze trzy lata ziemię będą mogły kupować jedynie osoby fizyczne będące obywatelami Ukrainy, a w jednych rękach będzie mogło znaleźć się maksymalnie 100 hektarów. Następnie od 2024 roku ziemie będą mogły nabywać osoby prawne, które nie są wspierane przez kapitał zagraniczny, maksymalnie do 10 hektarów.

Natomiast kwestia sprzedaży ziemi obcokrajowcom ma zostać rozważona w referendum. Według najświeższych badań, większość Ukraińców nastawiona jest do tego sceptycznie, jednak może to ulec zmianie w związku z prouniijnymi nastrojami społeczeństwa. Aktualnie, ziemię na Ukrainie można jedynie dzierżawić, niezależnie od obywatelstwa oraz statusu podmiotu. Zakup jest możliwy tylko na specjalnych warunkach, po odpowiednio długim okresie dzierżawy.

Szanse i wyzwania dla polskiego biznesu

W kontekście rozwoju polskiego biznesu istotne wydają się być reformy sektora rolniczego, ze szczególnym uwzględnieniem prawa o obrocie ziemią na Ukrainie. W związku z tym, w strukturze własnościowej gruntów na Ukrainie może dojść do sporych zmian. Niesie to za sobą szanse dla polskiego rolnictwa oraz przemysłu przetwórczego, ponieważ istnieje duże prawdopodobieństwo, że obywatele Polscy będą mogli – w przyszłości – nabywać ziemię za naszą wschodnią granicą. W efekcie może zyskać na tym polskie rolnictwo oraz podmioty zaangażowane w produkcję rolną i przetwórczą. Pojawia się możliwość uprawy płodów rolnych na ziemiach wysokiej jakości. Jeśli Polacy wykorzystają do tego swoją wiedzę oraz zaawansowaną kulturę rolną, to może okazać się to bardzo dobrym ruchem, który przyniesie spore zyski. Niemniej, żeby osiągnąć zakładany cel, Polska musi dokonać pewnych działań, które sprawią, że polskie podmioty będą mogły stanąć do wyścigu po „ukraiński czarnoziem” na takich samych warunkach, jak podmioty zachodnie.

Moratorium, w myśl którego na Ukrainie handel ziemią jest wstrzymany, obowiązuje od początku XXI wieku. Dopiero teraz istnieje szansa, że ten relikt gospodarki centralnie-sterowanej zostanie zniesiony. Jest to istotna kwestia dla samej Ukrainy i jej gospodarki, bo tylko dzięki temu PKB może wzrosnąć nawet od 1,5 do 5 %. W przypadku całkowitego odblokowania handlu ziemią na Ukrainie, celem polskich rządzących powinno wsparcie podmiotów biznesowych, aby mogli skorzystać na obrocie ziemi. Takie działanie, zaplanowane w należyty sposób, może okazać się dźwignią rozwoju dla polskiego rolnictwa i przetwórstwa. Mimo to należy mieć na uwadze, że zmiany w tym zakresie nie są pewne i zależą od wielu czynników. Dlatego należy być przygotowanym na każdą ewentualność.

Po pierwsze, umożliwienie handlu ziemią na wewnętrznym rynku ukraińskim sprawi, że ukraińskie podmioty zaczną zyskiwać na znaczeniu poprzez koncentrację gruntów w jednych rękach.

W związku z tym poziom konkurencyjności ukraińskiego rolnictwa powinien się zwiększyć. Wpłynie to także na polskie rolnictwo. Żeby nie stracić pozycji na rynku europejskim, polscy producenci będą musieli wprowadzić takie zmiany w gospodarowaniu zasobami, aby utrzymać rentowność swoich przedsięwzięć i konkurencyjność w stosunku do ukraińskich podmiotów. Narzędziem, które może to umożliwić, może być np. zastosowanie nowych rozwiązań technologicznych w produkcji rolniczej lub w przetwórstwie. W celu pozyskania środków na wyżej wymienione rozwiązania należy poruszyć temat zmian w zakresie dotyczącym obrotu ziemią na Ukrainie na wokandzie Unii Europejskiej. Rząd Polski powinien wskazać na to, że zwiększenie potencjału ukraińskiej produkcji rolniczej i przetwórczej jest zagrożeniem dla konkurencyjności polskiej produkcji rolnej, co więcej może doprowadzić do jej kryzysu. W efekcie rynek unijny może trafić więcej tanich oraz słabszych jakościowo produktów z Ukrainy. W związku z tym powinna zostać wysunięta propozycja sprawiedliwego rozdzielnia funduszy na Wspólną Politykę Rolną, w ramach Funduszy Europejskich tak, aby Polacy otrzymali porównywalne środku unijne do tych, które otrzymują Francuzi i Niemcy. 

Uwolnienie rynku ziemi na Ukrainie może być szansą dla polskich podmiotów specjalizujących się w produkcji rolnej i przetwórczej.

W tej chwili zagraniczne holdingi są na Ukrainie przede wszystkim dzierżawcami ziem, które zostały darowane byłym pracownikom Państwowych Gospodarstw Rolnych. Korzystanie z ziemi w oparciu o dzierżawę nie jest najlepszym rozwiązaniem, ponieważ dzierżawa zawsze może zostać wypowiedziana i nie zapewnia takiego komfortu gospodarowania jak prawo własności. Dlatego polscy przedsiębiorcy nie są skłonni inwestować w produkcję rolną i przetwórstwo za wschodnią granicą. Jednak zmiany, które mogą wejść w życie zwiastują, że moratorium, na fali zmian na Ukrainie, które mają charakter ściśle prounijny, może zostać zniesione. W perspektywie kilku lat możliwe jest, że osoby fizyczne oraz prawne nieposiadające ukraińskiego paszportu będą mogły nabywać ziemię na własność. To sprawi, że znajdzie się wielu chętnych, którzy będą chcieli zainwestować we względnie tanią ziemię na Ukrainie. Niemniej należy zwrócić uwagę, że zagraniczne podmioty, które już od dawna funkcjonują na Ukrainie, przede wszystkim przejmują udziały w ukraińskich spółkach, które specjalizują się w produkcji rolnej i przetwórczej (np. w 2017 roku przedsiębiorstwo Kernel Holding z siedzibą w Luksemburgu sfinalizowało przejęcie 100% udziałów w przedsiębiorstwie rolniczym na Ukrainie. Cena za 100% udziału w przejmowanym podmiocie to 155 mln USD). Przed takim graczem jak Kernel Holding i jego udziałowcami uwolnienie rynku ziemi może być prawdziwą żyłą złota, ponieważ dzierżawcy prawdopodobnie zyskają prawo pierwokupu. Przykładów podobnych do tego jest więcej, a to znak, że polskie przedsiębiorstwa powinny zacząć działać teraz, tak jak robią to przedsiębiorstwa typu Kernel Holding. 

Kolejną zachętą do inwestycji lub częściowego przeniesienia produkcji na Ukrainie są uwarunkowania administracyjno-prawne. Producenci mają zdecydowanie łatwiejszą drogę do uzyskania pozwoleń administracyjnych. Poza typ prawo pracy jest znacznie mniej opresyjne dla pracodawców. Idąc dalej, wynagrodzenia pracowników oraz koszty pracy są o wiele niższe. W związku z tym, inwestując na Ukrainie można osiągnąć zdecydowanie większe zyski. Co więcej, wyprodukowany towar, jeśli zyska odpowiednią certyfikacje, można następnie sprzedać na rynku polskim lub unijnym, gdzie ceny są o wiele wyższe.

Następną propozycją działania jest rozpoczęcie kupowania udziałów w spółkach ukraińskich przez polskie podmioty. Nie jest to trudnym zadaniem, ponieważ na terenie całej Unii Europejskiej działają pośrednicy, którzy dysponują ofertami przejęcia prawa korzystania i prawa pracy na danym obszarze gruntów rolnych, ponieważ tylko taka forma prawna korzystania ziemi jest usankcjonowana w ukraińskim prawie. Pośrednicy są doskonale obyci z ukraińskim systemem prawnym, co pozwala im wykorzystywać niejasne ustawodawstwo na korzyść swoich klientów. Inwestycja w takie przedsiębiorstwo może okazać się dobrym pomysłem tu i teraz z uwagi na fakt, że koszty produkcji są zdecydowanie niższe (paliwo, energia elektryczna). Ponadto nie ma problemów ze zbyciem płodów rolnych. Takie warunki dla kogoś, kto obraca się w biznesie rolno-spożywczym lub przetwórczym powinny być zachęcające. Polskie udziały w ukraińskich spółkach rolniczych powinny stać się integralnym elementem w krajobrazie ukraińskiego biznesu. Przeniesienie wyższej kultury gospodarowania i zastrzyk kapitału powinno oswoić ukraińskie społeczeństwo z polskimi podmiotami. W przyszłości może to ułatwić innym podmiotom polskiego pochodzenia inwestowanie i nabywanie ziemi na Ukrainie. 

Wnioski i rekomendacje 

Warto także zastanowić się nad działaniami na rządowym szczeblu RP, które mogłyby przygotować polskie podmioty do wejścia na ukraiński rynek. Jednym z nich jest propozycja utworzenia Narodowego Holdingu Spożywczego. Głównymi zadaniami holdingu miałaby być m.in. konsolidacja państwowych aktywów przemysłu rolno-spożywczego i przetwórczego, a także zabezpieczenie rodzimych producentów. Niemniej zakres i obszar jego działania powinien zostać rozszerzony.

Pod uwagę powinna być wzięta aktualna sytuacja związana z zmianami ziemi na Ukrainie. Być może właśnie taki podmiot mógłby podjąć się wykupu udziałów w ukraińskich spółkach lub stworzenia nowego podmiotu, który były kojarzony z Polską i skupił się na aktywnej działalności na rynku ukraińskim. Oczywiście do takich rozwiązań należy podchodzić ostrożnie ze względu na dysponowanie państwowym kapitałem.

Dlatego należałoby się zastanowić czy założenia Narodowego Holdingu nie powinny zostać przedefiniowane. Czy nie powinien on zachęcać polskich biznesmenów do inwestowania w rozwój własnego przemysłu na rolno-spożywczego i przetwórczego na Ukrainie? Takie inwestycje mogą okazać się trafione i zainwestowany w niepaństwowy kapitał może się zwrócić z nadwyżką.

Abstrahując od założeń dotyczących Narodowego Holdingu Spożywczego, polskie instytucje, wraz z Ministerstwem Finansów i Ministerstwem Rozwoju, mogłyby rozważyć utworzenie funduszu, z którego potencjalni inwestorzy, którzy chcieli spróbować rozwijać swój biznes na Ukrainie. Z uwagi na strategiczny charakter tego przedsięwzięcia dla polskiej gospodarki państwo mogłoby rozważyć wsparcie takich działań zwrotnymi kredytami. Oczywiście musi to zostać zabezpieczone odpowiednimi przepisami tak, aby uniknąć naruszeń prawa, jednak wydaje się, że pomoc państwa w takich warunkach jest niezbędna. Inne państwa, np. Francja, Niemcy czy Holandia, z pewnością podejmą działania, aby pomóc swoim narodowym podmiotom. Dlatego rząd polski powinien zacząć sondować możliwość zaangażowania się w „wyścig po czarnoziem” na Ukrainie. W Europie Środkowo-Wschodniej od 1989 roku zachodzą zmiany geopolityczne. Po roku 2000 nieco wyhamowały, lecz w drugiej dekadzie XXI wieku znów nabrały na sile. Wygląda na to, że post-radziecki system zaczął ulegać erozji, co widać po zmianach politycznych, które zaszły na Ukrainie oraz po ostatnich wydarzeniach na Białorusi. 

Polska jako państwo aspirujące do roli lidera w tej części Europy powinna rozpocząć aktywną politykę zagraniczną nastawioną na rozwój polskiej gospodarki i biznesu w związku ze zmianami, które zachodzą za naszą wschodnią granicą. Przekształcenia w zakresie obrotu ziemią na Ukrainie są dla nas idealną szansą na rozwój przemysłu rolnego i przetwórczego, niemniej trzeba najpierw podjąć wyżej opisane działania, które zaowocują w przyszłości i pchną do przodu polską gospodarkę i polski biznes. Tylko przez podjęcie konkretnych przedsięwzięć wzmocnimy naszą gospodarkę i sprawić, że stała się bardziej konkurencyjna.

Przykładem, który należy powielić jest zaangażowanie polskich spółek skarbu państwa w prywatyzację rynku energetycznego oraz rynku gazu ziemnego na Ukrainie. Istotną rolę w tym procesie może odegrać Spółka Akcyjna Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo. Jeszcze nic nie jest przesądzone, ale wygląda na to, że może to być proces, na którym zyskają polskie firmy. Podobne ruchy trzeba podjąć w innych płaszczyznach gospodarki, w szczególności w zakresie rolnictwa oraz produkcji rolnej. 

Źródła:

Ukraina wybrała europejski model rynku ziemi, Hanna Bazhenova, https://ies.lublin.pl/komentarze/ukraina-wybrala-europejski-model-rynku-ziemi-161-64-2020

https://www.energetyka24.com/ekspert-ukraina-prywatyzuje-energetyke-polskie-firmy-moga-na-tym-skorzystac-wywiad

https://forsal.pl/artykuly/1424274,na-ukrainie-zostanie-uwolniony-rynek-ziemi-liczymy-tez-na-odblokowanie-procesu-prywatyzacji.html

https://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/sawicki;prywatyzacja;ziemi;na;ukrainie;szansa;dla;nas,129,0,633473.html